Praca w Rzeszowie? Raczej niezły odlot

16.12.2017

W Rzeszowie, mieście innowacji, nie ma problemu bezrobocia. Problem mają pracodawcy z brakiem rąk do pracy. Pracownicy śmieją się – nic dziwnego w końcu najskuteczniejsza agencja pracy w regionie, lotnisko Jasionka, rekrutuje do brytyjskich fabryk całą dobę. A już bez śmiechu dodają, że winni są sobie sami pracodawcy. Wtórują im eksperci, którzy mówią otwarcie – trzeba zacząć więcej płaci i zmienić metody rekrutacji.

W Rzeszowie rynek pracy ma się dobrze. Tak pokazują liczby i rankingi. O Rzeszowie mówi się miasto innowacji. Dobre miejsce do życia. Eksperci chwalą stolicę Podkarpacia i stawiają jako wzór. Oficjalnie bezrobocie spadło poniżej 6,9 proc. W całym regionie wskaźnik ten wynosi trochę ponad 11 proc. Rzeszów, to lotnicza dolina Polski. Można tu znaleźć potentatów branży z całego świata. Dobrze mają się handel i usługi. Na bliskości granicy z Ukrainą korzysta kilkanaście tutejszych galerii handlowych. W mieście działają uniwersytet i politechnika. Na trochę ponad 180 tys. mieszkańców przypada 49 tys. studentów. Mówiąc językiem działów HR, to ogromny potencjał dla pracodawców i szansa na rozwój.

Mimo to zewsząd słychać narzekania pracodawców – nikt u nas nie chce pracować. A co mówią pracownicy? Ci z dużych firm z reguły nie widzą specjalnych różnic pomiędzy Rzeszowem, a innymi aglomeracjami kraju. Nieco inaczej na sprawę patrzą przedstawiciele prostszych profesji – sprzedawcy, kierowcy, magazynierzy, pracownicy call center czy pracownicy produkcji. To są jakieś bzdury – rozpala się na jednym z forów Maciej – 1300 na rękę, kiedy mieszkanie to 1000 złotych. Do tego castingi sobie urządzają i są zdziwieni, kiedy pytasz o umowę – dodaje rozgoryczony Rzeszowianin. A anonimowa dodaje ironicznie – Przyszłość? Przyszłość to hala odlotów na Jasionce. Bezrobocie spada, bo ludzie migrują. Takich głosów pojawiają się setki w dyskusjach między pracownikami. Każde ogłoszenie dotyczące naboru rozpala podobne dyskusje. Tymczasem cykliczne raporty gusowskie wskazujące spadek bezrobocia wywołują odwrotne komentarze pracodawców. Ci, zwłaszcza z sektora usług i produkcji, załamują ręce narzekają, że nie ma komu pracować. Podkreślają, że nic nie pomagają ogłoszenia czy to w serwisach ogłoszeniowych czy w urzędach pracy. W tych ostatnich przyznają, że jednego dnia potrafią dostać nawet 300 – 400 ofert.

To są jakieś bzdury – rozpala się na jednym z forów Maciej – 1300 na rękę, kiedy mieszkanie to 1000 złotych. Do tego castingi sobie urządzają i są zdziwieni, kiedy pytasz o umowę – dodaje rozgoryczony Rzeszowianin.

Przy tak dużej liczbie studentów, relatywnie wysokim bezrobociu wokół miasta problemy pracodawców mogą dziwić. Chętnie bym poszła do uczciwej pracy i za godziwe pieniądze niestety większość ogłoszeń to marność nad marnościami a dobra robota tylko po znajomości. Ja pracowałam w sklepie 1300 zł na rękę umowa wypłakana – odpowiada Krystyna, która pracę rzuciła, bo lepiej wziąć 500 + i zaoszczędzić 300 złotych miesięcznie na dojazdach. Decyzją Krystyny w ogóle nie jest zdziwiony socjolog Karol Bator – To zupełnie racjonalna kalkulacja. Zresztą tak liczy znakomita większość pracowników. Praca za tak niskie stawki im się po prostu nie opłaca. Trzeba pamiętać, że średnia płaca na Podkarpaciu wciąż odbiega od tej krajowej o 700 złotych. I Rzeszów specjalnie się nie wyróżnia. Bardziej dziwi mnie nieustające zaskoczenie pracodawców – dodaje socjolog.

Cały tekst Praca w Rzeszowie – niezły odlot przeczytasz tutaj, tam też zapraszamy do dyskusji.



Site by Pure Web