Szczeciński rynek pracy: Wiatr w żaglach, czy kompletna flauta?

23.01.2018

W Szczecinie bezrobocie spadło do poziomu 3,5 proc. To wiadomość jednocześnie dobra i zła, bo tutejszy rynek pracy podzielił się na dwie załogi, które płyną zupełnie innymi kursami. Gdy programiści, inżynierowie i menedżerowie łapią wiatr w żagle, sektor usług niezmiennie dryfuje na płacową mieliznę. A to sytuacja zła dla jednych i dla drugich.

W stolicy województwa zachodniopomorskiego bezrobocia nie ma. Tak mówią dane GUS i raporty z urzędów pracy. Przemysł stoczniowy, gospodarka morska, prężnie rozwijający się sektor IT oraz centra usług wspólnych. Szczecin korzysta ze swojego geograficznego położenia. Sąsiedztwo Niemiec, bliskość krajów skandynawskich. Wiele firm naszych sąsiadów otwiera tu swoje przedstawicielstwa. Pracowników szukają wysokospecjalistyczne firmy albo tacy potentaci jak Amazon, czy Zalando.

Może jest mniejsze bezrobocie, ale za to panuje bezpłacie”

Szczecin to miasto portowe do tego ze sporą liczbą uczelni, która przyciąga coraz liczniejszych studentów z zagranicy – zwłaszcza Niemiec i Norwegii – bo u nas jest taniej. Wokół tego wszystkiego rosną handel i usługi. Pracodawcy już od dwóch lat biją na alarm, że brakuje pracowników. Miasto przyjrzało się ich problemom i w zeszłym roku uruchomiło we współpracy z 34 lokalnymi przedsiębiorcami kampanię medialną „Szczecin rekrutuje” zachęcając pracowników, także z sąsiednich województw, do zatrudniania się w ich mieście.

Jest praca. Ale, gdzie jest płaca?

W Szczecinie płacą 106 proc. średniej krajowej, czyli 4,5 tysiąca brutto. GUS umieścił stolicę zachodniopomorskiego na 14. pozycji w kraju pod względem wysokości zarobków. Niby nieźle, ale kogo nie zapytać uśmiecha się pod nosem, mówiąc, że to średnia, która nic nie mówi. – Może jest mniejsze bezrobocie, ale za to panuje „bezpłacie”. Każdy chce zapłacić jak najmniej – denerwuje się jeden z internautów. W mieście często goszczą różnej maści targi pracy. Pracodawcy wprost wyrywają sobie z rąk CV menedżerów, programistów i inżynierów z doświadczeniem. Ci pierwsi mogą liczyć na zarobki rzędu 15 – 18 tys. miesięcznie. Podobnie pensje programistów z kilkuletnim stażem rzadko kiedy spadają poniżej 10 tys. złotych.

„1000 miejsc pracy za tysiąc na rękę… Żal..”

Eksperci HR podkreślają, że obecny stan rzeczy to efekt wcześniejszych dekad, kiedy osoby z kompetencjami uciekały z miasta zwłaszcza do pobliskiej Wielkopolski czy na Dolny Śląsk. Część wybrała pracę i życie u naszych zachodnich sąsiadów, bo łatwiej i pensje są w euro.
Dyplom schowałem głęboko do szafy. Dwa tygodnie kursu na wózek widłowy i 3400 brutto miesięcznie tylko, że w Niemczech i oczywiście w euro. Trochę daleko od Szczecina, ale lepiej tak niż siedzieć 8h ze słuchawką przy uchu na jakiejś infolinii za 400 euro na rękę – tłumaczy wyjazd zarobkowy Krzysztof. O ile osoby pracujące na stanowiskach specjalistycznych nie narzekają dziś ani na zarobki, ani na pozycję negocjacyjną z pracodawcami, to już osoby z sektora handlu i usług nie podzielają ich entuzjazmu, podkreślając, że myślenie pracodawców niewiele zmieniło się od lat. A tu, zwłaszcza w mniejszych firmach, wciąż wiele do zrobienia jest w kwestii standardów zatrudnienia czy wysokości płac.

Cały tekst „Szczeciński rynek pracy: Wiatr w żaglach, czy kompletna flauta?” znajdziecie tutaj, tam też zapraszamy do dyskusji.



 
Site by Pure Web